+

Statystyka

Popularne

Stray Soul

1 komentarz:
     Stray wywaliła język na wierzch w odpowiedzi na jęczenie Edithiny, które i tak czy siak wzruszyło ją tyle co nic. Wolała wreszcie zrobić to zdjęcie, aby wrócić do Nataniela-geja i poshipować go z kimś. Najlepiej z Alexy'm, to będzie para doskonała. Uroczy, aczkolwiek poważny i odpowiedzialny blondyn w białej jak śnieg koszuli przewiązanej niebieskim krawatem spotyka się z roześmianym, energicznym chłopcem o nieposkromionym stylu ubioru. Nataniel jest przeciwny ich związkowi, gdyż on sam posiada wiele obowiązków, a poza tym jest przewodniczącym szkoły i nie wypada mu popadać w homoseksualne związki, jednak pomimo wypierania się wszystkiego kocha tego pociągającego geja. W końcu wyznają sobie miłość i...
      - Halo? Panienko? Twoja kolej! - ze snu o shounen-ai wybudził ją fotograf, który zaraz nakazał stanąć białowłosej przed białym tłem. Dziewczyna posłusznie wykonała prośbę, a ponieważ była fotogeniczna (jak niewielka grupa dziewcząt) zdjęcie zrobiono szybko i je wywołano.
      - Dziękuję bardzo - uśmiechnęła się radośnie Soul, gnając przez uliczki do liceum. Dopiero pod bramą szkoły uświadomiła sobie, że nie ma przy niej przyjaciółki. - EDIIIIIIIIIII!!! EDIIIIIIIIIIIIII!!! TAŚ TAŚ TAAAAAŚ!!! KICI KICI KICI!!! CIP!!! CIP!!! CIP!!! - wołała rozjuszona, próbując zidentyfikować miejsce przebywania towarzyszki, lecz zamiast znaleźć ją, znalazła wysokiego, zielonowłosego chłopca o szmaragdowym spojrzeniu. Zlustrował szybko fioletowooką, po czym podszedł do niej bliżej. Zdecydowanie zbyt blisko. Niebezpiecznie blisko. Stray poczuła na twarzy jego ciepły oddech i wtedy... zielonowłosy wepchnął w jej ręce dwie doniczki z kwiatami. To chyba była mimoza i figowiec.
- Posłuchaj, bardzo się spieszę, mogłabyś zabrać te kwiaty do pokoju gospodarzy i sali A? - rzekł prędko.
- P-p-pewnie... - odparła zarumieniona dziewczyna. Z lekkim szokiem przyglądała się przystojnemu nieznajomemu, który zaraz zniknął za bramą.
,,No zaczepiście, dałam się wkręcić w pracę za śliczne oczka, nienawidzę facetów!" - pomyślała oschle. Ciężkim krokiem ruszyła w stronę szkoły. Najpierw weszła do pokoju gospodarza, Natanielka akurat nie było, więc bez słowa postawiła na stole figę, aby zaraz odwrócić się na pięcie i wyjść. W drzwiach jednak zderzyła się z... no zgadnijcie, z panem blondasem. Mimoza spadła na podłogę, zaś biedna Stray prawie rąbnęła głową w ławkę. Prawie, bo gdyby nie świetny refleks chłopaka, na bank trafiłaby do szpitala, a tak to Nataniel złapał ją w talii.


     - N-n-nieźle - wyjąkała wciąż przestraszona białowłosa.
- Ekhem, przepraszam - blondyn doprowadził ją do pionu, poprawiwszy nerwowo krawat i zarumieniwszy się lekko.
- W każdym razie dzięki! - zaśmiała się energicznie i szybko, jak Stray miała w swoim zwyczaju, a następnie zniknęła na korytarzu. Odwiedziła potem salę A, zostawiając w niej mimozę. SuperMagnesNaSuperPrzystojnychChłopców, stwierdzone.

Edithina

Brak komentarzy:
Edith z wielkim uśmiechem na ustach przysłuchiwała się rozmowie swojej przyjaciółki oraz czerwonowłosego chłopaka. Cała sytuacja strasznie ją bawiła. Chciała, aby rozmowa trwała wieczność, bo podobno piętnaście minut śmiechu wydłuża życie o minutę. Oczywiście, jeżeli umrzesz ze starości, bo raczej, gdy na śmierć zagryzie cię chomik, to śmiech był na marne. Niestety, nie było jej dane śmiać się nawet pięć minut, gdyż Soul pociągnęła ją w stronę bramy wyjściowej.
- Ale wasza kłótnia była świetna! Nie powinnaś jej przerywać! - zrobiła smutną minę - Jesteś bardzo złym człowiekiem! - pisnęła i nawet zakręciła jej się w oku jedna, jedyna łezka. Jednak jej foch minął, gdy dotarły na bazar. Edi jako pierwsza zrobiła sobie zdjęcie. Poprawka, zdjęcia, Na prawie każdym jej mina wyrażała więcej niż tysiąc słów. Dopiero ostatnie wyszło w miarę dobrze. Uradowana dziewczyna żwawo pognała w stronę wyjścia. Poszła w stronę szkoły. Gdy weszła na dziedziniec, zauważyła, że Stray została na bazarze. Klepnęła się prawą dłonią w czoło z całej siły, przez co delikatnie zakręciło jej się w głowie. Rozglądając się w poszukiwaniu tamtego przystojniaka, którego wcześniej spotkały, zauważyła piłki do koszykówki, dwie na trawie i jedną na drzewie... Na drzewie... Chciała wziąść jedną z nich do rąk,  ale ktoś ją wyprzedził.
- Nowa? - zapytał ją głos należący do wysokiego, ciemnoskórego, przystojnego chłopaka z czarnymi dredami. Edithina uśmiechnęła się od ucha do ucha. Dosłownie.
- Nie, wyprana w Pervolu - zachichotała, odrzucając włosy do tyłu. Ten tylko spojrzał na nią dziwnym wzrokiem, zabrał piłki z trawy i szybko pobiegł w stronę dużego budynku, prawdopodobnie sali gimnastycznej.
- Nie umiem podrywać facetów - zawiedziona usiadła na ziemię po turecku i spuściła głowę na dół.
- Hej, Edi! Wiesz, gdzie jest... - nagle jak grzyb po deszczu pojawił się Ken, ale nie było mu dane dokończyć, bo dziewczyna wstała i wyglądała na wściekłą. Była gotowa do mordu. Nie wiadomo skąd w jej dłoniach pojawiły się dwie skórzane poduszki. 
© Agata | WS | x x.