+

Statystyka

Popularne

Stray Soul

Brak komentarzy:
Stray uważnie obserwowała poczynania Edithiny, kiedy ta wyciągnęła Kena z toalety i ruszyła z nim ku oknu. Potem ze świstem powietrza wywaliła go na dwór, a następnie oświadczyła, że stłukły mu się okulary.
Stray przestraszona zachowaniem chłopca, przytuliła przyjaciółkę.
- Moja bohaterka! Ocaliłaś mnie przed zgubną śmiercią! - zaczęła wypłakiwać się w jej ramię. - To taki zły człowiek! Czemu nie może mnie zostawić w spokoju? - bełkotała niezrozumiale, nie zwracając uwagi na zdziwione spojrzenie Armina i ten niezręczny wzrok Alexy'ego. Niebieskowłosy chyba chciał się roześmiać, ale nie wiedział czy to byłby dobry krok. Jeszcze kobieca asertywność oraz agresja by się obudziła i skończyłby tak jak Ken, tyle, że w bonusie dostałby podbite oko. Nie wiadomo jakie asy Stray trzyma w swoim rękawie, to straszne, niekonformistyczne babsko z charakterem, któremu nie da się podskoczyć, bo natychmiast zgasi jakąś porządną, ciętą ripostą. Radzę nie obrażać nikogo w jej towarzystwie, jak ona się wtrąci to cztery litery przez miesiąc będą bolały.
Po chwili odsunęła się od przyjaciółki.
- Właśnie, musimy załatwić te zdjęcia do formularzy! - wykrzyknęła. - Hej, Alexy, a wy gdzie zrobiliście swoje zdjęcia?
- U starszego pana na bazarze - odparł niebieskowłosy młodzieniec. Soul tylko przytaknęła i złapała przyjaciółkę za rękę. Wybiegły na dziedziniec, aby zaraz ruszyć do tego pana. Lecz na drodze przeszkodziło im kolejne - tym razem czerwonowłose - ciacho. Oczywiście ta gapa go nie zauważyła i uderzyła czołem prosto w gościa, a kiedy przekalkulowała sytuację oraz zorientowała się na kogo trafiła, kolejny raz jej szczęka spotkała się z ziemią.
- Czy to jest jakaś manga, do jasnej holendry?! - wrzasnęła cała zarumieniona, patrząc na obiekt zderzenia. - A tak właściwie to czy do tej szkoły chodzi ktoś jeszcze z wyjątkiem tych czterech przystojniaków, Nataniela, Alexy'ego, Armina i tego Karmazynowego Pirata (jest taki film xddd)? - zerknęła na swoją przyjaciółkę pytająco.
W odpowiedzi uzyskała jeszcze jeden wrzask Kena, który znowu zmierzał ku Stray, lecz w ostatniej chwili otrzymał kopniakiem z obrotu w twarz.
I teraz na myśl nasuwa się podstawowe pytanie - skąd Soul tak umie?!
Niestety fakt ten zostanie chyba tajemnicą i jedyne co narratorka może tu dodać to to, że kobiety są nieprzewidywalne. A zwłaszcza ten oszołom. Jej tok rozumowania jest gorszy od kobiecego, zaufajcie mi...
- Ponawiam pytanie: ktoś tu jeszcze się uczy? - założyła ręce na piersi, zerkając na Edithinę.

Edithina

Brak komentarzy:
Przed przeczytaniem zapoznaj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każda treść niewłaściwie zrozumiana, zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. Zalecane jest po przeczytaniu skonsultować się z psychiatrą.


 Gdy Stray dowiedziała się, że Alexy preferuje jedynie chłopców, natychmiast tak się podjarała, jakby widziała na żywo jakieś yaoi. Podbiegła do Alexy'ego, leciały z niej jakieś kwiatki, czy coś... Ech, przyjaciółka Edi była uzależniona od yaoi, co było naprawdę straszne. Bynajmniej dla czarnowłosej.
 Szczęście oszołoma nie trwało długo. Nagle pojawił się przed nimi Ken - tak, Ken, który był upierdliwym dzieciakiem z wielkimi okularami oraz garnkiem na głowie. Przyczepił się do Soul, jak nikt inny. Uważa, że jest ona jego przeznaczeniem, miłością życia, że powinni być razem. Bzdura, powiadam!  Stray powinna związać się z kimś... kimś, kto się jej podoba, a nie z tym szczurem. 
 Na początku Edithina nie wiedziała, co ma zrobić. Przyglądała się walce, zupełnie zdezorientowana.  Gdy wreszcie Stray pozbyła się go na chwilę, wpychając go do kabiny toaletowej i prosząc Edi o pomoc, ona natychmiast wyjęła z plecaka pelerynę, która nie wiadomo jak się tam znalazła, założyła ją i przybrała taką pozę, jak SuperMan.
 Natychmiast wzięła sprawy w swoje ręce. Wyciągnęła chłopaka z kabiny, niosła go do okna i wyrzuciła przez nie. Spokojnie. Nic mu się nie stało, akcja działa się na parterze.
- No, masz na chwilę z głowy tego dziwaka. Stłukły mu się okulary - powiedziała radosnym głosem i wyciągnęła ręce, aby przyjaciółka ją przytuliła. Chciała się tulić!


Dziękujemy za 500 wyświetleń! Jeżeli podoba Ci się nasz blog, wejdź do zakładki "Promuj nas!" oraz zostaw komentarz pod postami!

Stray Soul

Brak komentarzy:
Zaskoczona reakcją Edi przytuliła ją mocno i zaczęła głaskać delikatną dłonią jej czarne włosy. Czekała aż dziewczyna wyjaśni co jest grane. Ledwo co przylazły do tej szkoły, a już ktoś coś zrobił jej biednej przyjaciółce. Niech ona tylko dorwie tego typka, a mu rączki i nóżki powyrywa, a potem spali żywcem na stosie, żeby cierpiał, kiedy ogień będzie powolutku zżerał części jego ciała.
- Zaraz, co? Alexy jest gejem?! - Stray odsunęła od siebie Edithinę, trzymając ją za ramiona. Przez chwilę próbowała przekalkulować zaistniałą sytuację, a gdy zapaliła się nad nią żaróweczka, dosłownie, odskoczyła od czarnowłosej i podbiegła do Alexy'ego.
- JESTEŚ GEJEM?! OCH! JAKIE TO WSPANIAŁE! CZYLI JEDNAK MOGĘ LICZYĆ NA JAKIEŚ YAOI! - zaczęła się ekscytować, biegając dookoła chłopca. Nawet zdawało się, że wokół niej latały jakieś dziwne iskierki oraz kwiatki. Jak to zrobiła? Nie wiadomo. Jakieś tajemnicze, otakowe czary-mary.
- Straaaaaaaaaaaaaaaaaaay! - była bliska przytulenia niebieskowłosego, jednak przerwał jej radosną chwilę okrzyk Kena. Okularnik rzucił się na Soul, objąwszy ją rękami w talii. Przyczepił się jak rzep.
- Aaaaaaaaaaa! Ciasteczkowy Potwór Kanibal chce mnie zjeść! Pomocy! - wrzeszczała biedna, białowłosa ofiara. Niestety tym razem nie miała pod ręką żadnego pokeballa. Jej los został przesądzony - umrze w objęciach tego trolla. 
- Puść mnie, potworze! - próbowała odepchnąć Kena, ale na darmo. Użył chyba jakiegoś super kleju. 
Szamotała się i rzucała, aż wreszcie zaczęła tłuc chłopaka spodniami od piżamy, które ni stąd, ni zowąd znalazły się w jej dłoni. Agresywnie zarzuciła mu materiał na głowę i w momencie, kiedy nic nie widział, próbując uwolnić się od spodenek, odskoczyła od niego. Przerażona wepchnęła gościa do damskiej toalety i zamknęła go tam.
- Edi! On mnie prześladuje! - zaczęła ryczeć. Skuliła się pod ścianą, zakrywając twarz dłońmi.

Edithina

Brak komentarzy:
Przed przeczytaniem zapoznaj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każda treść niewłaściwie zrozumiana, zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. Zalecane jest po przeczytaniu skonsultować się z psychiatrą.

Po chwili Stray zaczęła się dziwnie zachowywać - oglądała Alexy'ego ze wszystkich stron. Gdy skończyła to robić, bez przerwy tykała go w policzek.
Edithina od razu wiedziała, o co jej chodzi. Jej przyjaciółka myślała, że ten gościu z niebieskimi włosami jest jakimś hologramem, czy coś w tym stylu. Jednakże, dało się go dotknąć, czyli, że nie był hologramem.
Gdy Soul uciekła, Armin spojrzał od stóp do głów na czarnowłosą.
-  Dlaczego ona powiedziała, że Nataniel jest gejem? - zapytał zdezorientowany.
- "Ona" ma imię, idioto! - warknęła, krzyżując ręce. Poznał dziewczynę jakieś dwie minuty temu i już zapomniał jej imienia? Skleroza, czy co?!
- Jeżeli nie zauważyłeś, Stray była w piżamie. Pan Gospodarz, oczywiście, czepiał się jej, ona powiedziała, że ma coś na przebranie. Nataniel powiedział "Oby nie bikini". No kurde, jaki facet nie lubi dziewczyn w bikini?! - zapytała, gestykulując. Bo chyba tylko gej nie lubi dziewczyn w bikini, prawda?
- Alexy nie lubi - szepnął brunet, spoglądając na swojego brata, który rozmawiał z jakąś białowłosą dziewczyną - Lubi chłopców.
- C-co?! - pisnęła Edith. W jej dużych oczach pojawiły się błyszczące łzy. Miała już się zapytać niebieskowłosego, czy ma dziewczynę, miała związane z nim piękne plany na przyszłość... A tu bum! Wszystko zmieniła orientacja chłopaka.
Nagle Stray wróciła, przebrana w normalne ciuchy. Była jakaś szczęśliwa. Brunetka przytuliła ją.
- Mam załamkę życiową - jęknęła - Alexy lubi chłopców...



Jeżeli lubisz naszego bloga, wstaw jeden z obrazków na swój profil na SF!
[url=http://bardzooryginalnyblog.blogspot.com/][IMG]http://i59.tinypic.com/10yfn5s.jpg[/IMG][/url]
[url=http://bardzooryginalnyblog.blogspot.com/][IMG]http://i59.tinypic.com/10yfn5s.jpg[/IMG][/url]

Stray Soul

Brak komentarzy:
Stray uważnie obserwowała złotowłosego przystojniaczka i czekała jego odpowiedzi na pytanie Edi czy jest gejem. Zamiast "nie" albo "tak" mruknął coś, że są nienormalne. Wymigiwał się od jasnego stwierdzenia, czyli jednak jego orientacja jest homoseksualna! Nie pomyliła się, intuicja jednak jest niezawodna! A zwłaszcza ta kobieca!
O, chwila, jednak stwierdził, że nie jest gejem. Zawiedziona Stray westchnęła ciężko, jako yaoistka miała ogromną nadzieję na jakiś chłopięcy paring, ale wyszło jak wyszło. Czyli się nie pobawi w swatkę, ewentualnie spróbuje połączyć Edi z jakimś chłopcem, może się uda.
- Ale gdzie mamy to zdjęcie zro... - nie dokończyła zdania, gdyż jej przyjaciółka wyciągnęła ją za drzwi, a potem jej uwagę przykuł inny chłopak i jego klon w niebieskich włosach. Soul przez chwilę patrzyła zaskoczona na te dwa cuda natury, bo buźki mieli niczego sobie, aczkolwiek Edi już sobie ich zaklepała. Jako dobra przyjaciółka nie miała zamiaru łamać serduszka czarnowłosej. Może się trafi nawet jakiś romansik między nią a jednym z tych klonów. Czyli jednak pobawi się w swatkę!
Podeszły bliżej uczniów i w momencie, kiedy Edithina zapoznawała się z imionami tajemniczych typków, ten rąbnięty zjeb, czyli Soul zbliżył się do "Alexy'ego" i zaczęła oglądać go ze wszystkich stron, a potem tykała go palcem w policzek.
- Eeee... co ty robisz? - najwyraźniej zdumiony zachowaniem dziewczyny odsunął się od niej.
- To nie jest hologram, bo można go dotknąć. Prawdopodobnie to jakiś robot przypominający tego drugiego na konsoli, ale z drugiej strony zdaje się być żywy... - podniosła głowę lustrując jego oczy. - Chyba robot - wzruszyła ramionami, wróciwszy do Edithiny. Zerknęła na przyjaciółkę i uśmiechnęła się słodko.
- Edi, ja Cię teraz tu na chwileczkę zostawię, bo muszę się przebrać... ten Nataniel gej będzie się potem czepiał mojej piżamy... - zaczęła grzebać w plecaku i po chwili ciszy wyciągnęła koszulkę ze śmiesznym obrazkiem myszy w filiżance oraz jeansy z łańcuchami przyczepionymi do szlufki przy pasku.
Ruszyła przed siebie na poszukiwanie damskiej łazienki. Zaglądała do wszystkich klas i dopiero ostatnie drzwi okazały się być prawidłowe.
- Łazienka! Wreszcie! - raźnie wkroczyła do środka, ale to co zastała nie było już takie wesołe. Stał przed nią niski kurdupel w wielgachnych okularach i z kiczowatą fryzurą. Przerażona odskoczyła na bok, chwyciwszy w dłoń mydło.
- Giń potworze z Loch Ness! Pikachu! Wybieram cię! - rzuciła przedmiotem w chłopaka udając, że jest to pokeball.
- Och! Stray Soul! To Ty! Jak się cieszę, że Cię widzę! - zakrzyknął wesoły, po czym oberwał latającym, mydlanym pociskiem.
- O, Ken, cześć, nie strasz mnie tak! A co Ty tu właściwie robisz? - spytała zaskoczona białowłosa.
- Ja? Zapisałem się do tego samego liceum, żeby być jak najbliżej Ciebie! - rozpłakał się ze szczęścia, widząc swój obiekt westchnień, nawet nie zwrócił uwagę na czerwony ślad po "pokeballu".
- Ale mi chodziło o damską toaletę... - białowłosa uniosła brew.
- Aaa... to nie męska? - zerknął zaskoczony na Stray.
- Nie, to damska, a teraz poproszę, żebyś wyszedł, bo chcę się przebrać! - wypchnęła Kena za drzwi i weszła do pierwszej kabiny. Na szybko zmieniła strój i od razu wyglądała lepiej. Teraz Nataniel nie będzie mógł się czepiać.
Radośnie powróciła do Edi i stanęła obok.

Edithina

Brak komentarzy:
Przed przeczytaniem zapoznaj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każda treść niewłaściwie zrozumiana, zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. Zalecane jest po przeczytaniu skonsultować się z psychiatrą.

- Czasami się zastanawiam, kto jest dziwniejszy - mruknęła, patrząc na swój ubiór, po czym wybuchła śmiechem. Tak, nasza kochana Edi miała na sobie szarą koszulę nocną, na ramiączkach, oraz jakieś stare, czerwone trampki. Jednakże, miała więcej szczęścia od panienki Soul, gdyż wyglądała jakby była ubrana w  n o r m a l n e  ciuchy, a nie w piżamę.
Po chwili znajdowała się razem ze swoją przyjaciółką w pokoju gospodarzy. Ujrzawszy wysokiego blondyna, zaczęły się jej świecić oczy.
 - Jak każdy chłopak w tej szkole jest taki słodki, to ja biorę pierwszego, którego zobaczę po wyjściu z tego pokoju - pisnęła cicho.
Słysząc konwersację swojej przyjaciółki i gospodarza liceum, stłumiła śmiech. Lecz po chwili, gdy Stray zasugerowała, że chłopak jest innej orientacji, podeszła do blondyna, stanęła na palcach oraz przybliżyła się do niego.
- Jesteś gejem? - zapytała, z wielkim uśmiechem na twarzy. Blondyn momentalnie się od niej odsunął i bąknął pod nosem, że one są jakieś nienormalne.
- Nie. I musicie zrobić wasze zdjęcia na bazarze, a ja przez ten czas poszukam waszych formularzy. A teraz idźcie - mruknął pod nosem.
Edith natychmiast wyszła, ciągnąc za sobą białowłosą i od razu zobaczyła bliźniaków. Byli praktycznie tacy sami, nie licząc kolorów włosów, oczu, oraz ubioru.
- O Boże! Widzę podwójnie! - szepnęła, wpatrując się chłopców - Czyli oni są moi - ciągnąc za sobą Stray, stanęła oko w oko z braćmi.
- Cześć! Jestem Edith, ale jeżeli chcecie jeszcze chwilę pożyć, mówicie do mnie Edi, a najlepiej Edithina. A ten białowłosy oszołom to Stray - wskazała kciukiem na dziewczynę, która znajdowała się po jej prawej stronie. A dlaczego oszołom? Bo kto normalny ma takie śliczne loki, jak Stray? Kto?!
- Ech, ja jestem Alexy, a ten brunet, to mój idiotyczny brat Armin - przedstawił się niebiesko włosy, spoglądając na chłopaka, który namiętnie grał na konsoli.
Już ich lubię, pomyślała i zaczęła przyglądać się Stray.

Stray Soul

Brak komentarzy:
Dziewczyna oparła się plecami o ścianę i zaczęła wodzić wzrokiem po korytarzu, jakby chciała wypatrzeć znajomą, czarną czuprynę Edithiny, przyjaciółki z dzieciństwa, z którą zwykła wizyta w domu kończy się wojną na kaktusy, naleśniki i ewentualnie skokami z okna. Do dziś schodząc ze schodów kostka Stray śmiesznie pstryka! Białowłosa miała ogromny zaciesz, że będą razem chodzić do jednego liceum. Mają wsparcie, nie będą czuły się samotnie pośród tłumu dzikusów i zawsze jedna stłucze drugą dla opamiętania, jeśli będzie taka potrzeba, kto wie co się ukrywa w kątach Słodkiego Amorisa...
Ale prawdę mówiąc dziewczynę cieszył fakt przynależenia do takiego liceum, od dzieciństwa kręciły ją anime oraz mangi, a tu się trafia taka szkoła spod japońskiego ołówka rodem.
Radujcie się ludzie.
Rozmyślanie zostało przerwane przez piskliwą dziewczynę, która potrząsnęła mademoiselle Soul. Wystraszona odskoczyła na bok udając karateka.
- O, Edi-chan. Przepraszam, myślami byłam gdzieś w świecie Sword Art Online - potrząsnęła głową. - Co? Piżama? Jaka piż... - zerknęła na swój ubiór i przeraziła się tym, co ujrzała. Rzeczywiście miała na sobie nocny strój - starą koszulkę na ramiączkach, krótkie, zniszczone spodenki i tylko buty prezentowały się przyzwoicie, bo w biegu zdążyła założyć białe martensy. - Holenderka... - mruknęła. - A dobra, nieważne! W plecaku mam zapasowy strój... Tata wie jaka ze mnie fajtłapa! Pewnie przewidział, że wpadnę w jakąś kałużę albo wybiegnę z domu w piżamie! - roześmiała się. - Ale najpierw mamy odwiedzić niejakiego Nataniela, głównego gospodarza i upewnić się, że z naszymi formularzami szkolnymi wszystko gra! - zupełnie niezawstydzona pociągnęła za klamkę drzwi od pokoju gospodarzy i raźnym krokiem wpadła do środka. - Dzień dobry! Szukamy głównego gospodarza! 
- To ja nim jestem, mam na imię Nataniel, a Wy zapewne to... czemu jesteś w piżamie? - blondwłosy, wysoki, przystojny chłopak w białej koszuli oraz krawacie skierował swój wzrok na Stray, która mimowolnie rozluźniła zawiasy w szczękach. Dolna część brody spadła co najmniej do poziomu klatki piersiowej.
- Mnie się tu już podoba - wyszeptała do swojej towarzyszki i przeniosła wzrok na młodzieńca, który najwyraźniej nie był zadowolony z ubioru nowej uczennicy, której średnia prezentowała się dosyć dobrze. Dopiero po kilku sekundach zajarzyła, że Nataniel ma ochotę wykopać ją z pokoju wzrokiem.
- Pardon, trzeba płynąć z prądem, moda tak szybko się zmienia - odrzuciła swoje krótkie loczki do tyłu, wypiąwszy dumnie klatkę piersiową.
- Może tak, może nie, ale to nie jest stosowny strój do szkoły - skrzywił się. 
- Dobra, dobra, mam coś na przebranie! - warknęła poirytowana.
- Oby to nie było bikini - rzucił blondyn od niechcenia.
- Co to za facet? Nie lubi dziewczyn w bikini? Ty, może on jest gejem? - wyszeptała Edi stwierdzenia rojące się w jej głowie.

Edithina

Brak komentarzy:
- Zamknij się, idiotko! 
-Nie, ty się zamknij!
Od około godziny można by było usłyszeć owe krzyki w domu Vigier. Edith, zwana przez przyjaciół Edithina, weszła do pokoju swojego młodszego rodzeństwa, bliźniaków. Tak, posiadanie młodszego rodzeństwa miało i plusy, i minusy.
Plusem na pewno było to, że bachory m u s i a ł y się ciebie słuchać. Natomiast ogromny minus to to, że często się kłócą.
- Do cholery jasnej, kto normalny się kłóci o siódmej rano?! - warknęła Edithina, odrzucając swe długie, czarne włosy do tyłu.
- Ale on nie chce mi podać hasła do NASZEGO laptopa! - warknął brunet, wskazując na blondynkę po jego lewej stronie. Ta natomiast wyszła z pokoju.
Edith głośno westchnęła. Dlaczego jej rodzice wyjechali na wycieczkę, nie zabierając ze sobą tych dwunastoletnich, ba, prawie trzynastoletnich małp? Ich najstarsza córka miałaby święty spokój, może zaprosiłaby Stray na noc, zrobiłyby sobie maraton Mekakucity Actors i  nie poszły do szkoły? Szczerze mówiąc, to chyba żadna z nich nie chciała iść do Słodkiego Amorisa. Ta nazwa... Kojarzy się jej z jakąś grą.
Wróciła do swojego pokoju i od razu rzuciła się na łóżko. Sprawdziła na telefonie, czy dostała jakąś wiadomość od Stray. Nie dostała. Z wielkim bólem serca - spowodowanym wmawianiem sobie, że nikt jej nie kocha - zeszła po schodach do kuchni.
Zazdrościła bliźniakom, że dziś nie musieli iść do szkoły. A dlaczego? Symulowali chorobę. Edi mogłaby także to zrobić, jednakże byłoby to podejrzane, prawda?
Wzięła torbę na ramię, która znajdowała się w kuchni. Z niewiadomych powodów. 
Racja, nic nie zjadła. Ale miała przy sobie pieniądze, a znając życie, w tej szkole jest sklepik. W razie czego, Stray na pewno podzieli się z nią śniadaniem.
***
Gdy dotarła do szkoły, od razu zwróciła uwagę na białą czuprynę Soul. Położyła jej rękę na ramieniu i pisnęła.
- Cześć, Stray-chan! Co mamy zrobić? - zapytała, uśmiechając się szeroko - dlaczego jesteś w piżamie?

Stray, oni mogli się domyślić! ;-;


Stray Soul

Brak komentarzy:
Obudzona cichutkim mruczeniem rudej kotki, podniosła głowę z poduszki i usiadła na miękkim materacu, który ginął pod toną pościeli niczym rozległy piach morski pod grubą warstwą wody. Stray leniwie ziewnęła przeciągając się do granicy elastyczności drobnego ciała. Jak zwykle jej ukochana Bastet wkradała się do sypialni białowłosej i przeszkadzała jej we śnie. Dzisiaj zmusiła ją do wstania o piątej dwadzieścia pięć, przynajmniej takowa godzina widniała na zegarku, pewnie Stray jeszcze by się zdrzemnęła, ale przeszkadzał jej poranny hałas autorstwa ojca. Pan Soul był niezłym kucharzem, ale lubił eksperymentować z przepisami, dlatego można się spodziewać latających naleśników, śpiewających tostów i ognistych jajek prosto z patelni. Tylko ten gościu potrafi doprowadzić do wybuchu przez usmażenie bekonu, do dziś nie wiadomo jakie przyprawy dodał i co zrobił. 
Stray powoli ześlizgnęła się z łóżka i ruszyła wzdłuż ściany aż pod okno, gdzie rozsunęła grube zasłony zatrzymujące całe przyjemne światło dnia. Niecierpliwy brzask z niewiarygodną prędkością okolił całe pomieszczenie oślepiając na chwilę zmęczone oczy dziewczyny. Potrząsnęła głową i dalej nieco rozkojarzona udała się do kuchni, aby zjeść śniadanie. Wyminęła po drodze śpiącego Izysa oraz uporczywie miauczącą Bastet, która domagała się jedzenia. Jednakże została zlekceważona przez zaspaną Soul.
- Dzień dobry, tato - rzekła, usiadłszy przy stole.
- Lepiej się pośpiesz, bo się spóźnisz na autobus - odparł kładąc jej plecak na stole.
- Jest dopiero wpół do szóstej - wyjęczała.
- Nie, jest znacznie później - mężczyzna spiorunował ją wzrokiem. 
Stray jakoś nie wierząc w słowa rodziciela uniosła głowę. Rzeczywiście na zegarku w kuchni godzina była późniejsza i jeśli zaraz nie wyjdzie z domu ucieknie jej autobus.
- O holendra! Mój budzik został ofiarą sabotażu! - krzyknęła zestresowana. Prędko złapała swoją torbę. Wybiegła z domu tak, jak zeszła na parter, w piżamie i kapciach. Zapewne stworzyła swoją osobą nie lada frajdę innym przechodniom, ale w tym momencie zwisał jej fakt czy zrobi z siebie pośmiewisko czy też nie. Grunt, żeby dotarła do nowego liceum o czasie. Oby jej przyjaciółka miała więcej szczęścia i stawiła się wcześniej. Nie potrzeba więcej ofiar, bo Stray to jak za dziesięciu.
Po jakichś trzydziestu minutach stała przed szkołą i obserwowała Słodki Amoris, liceum, którego nazwa brzmi jakby wyciągnięto ją z jakiejś mangi. Stray nie zdziwiłaby się, gdyby zaraz jakaś wróżka wyskoczyła jej zza rogu i zaczęła krzyczeć, że zbliża się Lord Voldemort.
Ale wpadła na starą wiedźm... eeee... panią dyrektor. Pani powitała ją i nakazała udać się do Nataniela, głównego gospodarza, aby uzupełnić coś w papierach. Wolała jednak najpierw poczekać na Edithinę.

Z gwoli ścisłości, załóżmy, że "Stray" to imię, zaś "Soul" to nazwisko. xdddd
I mam dwa kotki! *0* XDD
© Agata | WS | x x.