Stray uważnie obserwowała złotowłosego przystojniaczka i czekała jego odpowiedzi na pytanie Edi czy jest gejem. Zamiast "nie" albo "tak" mruknął coś, że są nienormalne. Wymigiwał się od jasnego stwierdzenia, czyli jednak jego orientacja jest homoseksualna! Nie pomyliła się, intuicja jednak jest niezawodna! A zwłaszcza ta kobieca!
O, chwila, jednak stwierdził, że nie jest gejem. Zawiedziona Stray westchnęła ciężko, jako yaoistka miała ogromną nadzieję na jakiś chłopięcy paring, ale wyszło jak wyszło. Czyli się nie pobawi w swatkę, ewentualnie spróbuje połączyć Edi z jakimś chłopcem, może się uda.
- Ale gdzie mamy to zdjęcie zro... - nie dokończyła zdania, gdyż jej przyjaciółka wyciągnęła ją za drzwi, a potem jej uwagę przykuł inny chłopak i jego klon w niebieskich włosach. Soul przez chwilę patrzyła zaskoczona na te dwa cuda natury, bo buźki mieli niczego sobie, aczkolwiek Edi już sobie ich zaklepała. Jako dobra przyjaciółka nie miała zamiaru łamać serduszka czarnowłosej. Może się trafi nawet jakiś romansik między nią a jednym z tych klonów. Czyli jednak pobawi się w swatkę!
Podeszły bliżej uczniów i w momencie, kiedy Edithina zapoznawała się z imionami tajemniczych typków, ten rąbnięty zjeb, czyli Soul zbliżył się do "Alexy'ego" i zaczęła oglądać go ze wszystkich stron, a potem tykała go palcem w policzek.
- Eeee... co ty robisz? - najwyraźniej zdumiony zachowaniem dziewczyny odsunął się od niej.
- To nie jest hologram, bo można go dotknąć. Prawdopodobnie to jakiś robot przypominający tego drugiego na konsoli, ale z drugiej strony zdaje się być żywy... - podniosła głowę lustrując jego oczy. - Chyba robot - wzruszyła ramionami, wróciwszy do Edithiny. Zerknęła na przyjaciółkę i uśmiechnęła się słodko.
- Edi, ja Cię teraz tu na chwileczkę zostawię, bo muszę się przebrać... ten Nataniel gej będzie się potem czepiał mojej piżamy... - zaczęła grzebać w plecaku i po chwili ciszy wyciągnęła koszulkę ze śmiesznym obrazkiem myszy w filiżance oraz jeansy z łańcuchami przyczepionymi do szlufki przy pasku.
Ruszyła przed siebie na poszukiwanie damskiej łazienki. Zaglądała do wszystkich klas i dopiero ostatnie drzwi okazały się być prawidłowe.
- Łazienka! Wreszcie! - raźnie wkroczyła do środka, ale to co zastała nie było już takie wesołe. Stał przed nią niski kurdupel w wielgachnych okularach i z kiczowatą fryzurą. Przerażona odskoczyła na bok, chwyciwszy w dłoń mydło.
- Giń potworze z Loch Ness! Pikachu! Wybieram cię! - rzuciła przedmiotem w chłopaka udając, że jest to pokeball.
- Och! Stray Soul! To Ty! Jak się cieszę, że Cię widzę! - zakrzyknął wesoły, po czym oberwał latającym, mydlanym pociskiem.
- O, Ken, cześć, nie strasz mnie tak! A co Ty tu właściwie robisz? - spytała zaskoczona białowłosa.
- Ja? Zapisałem się do tego samego liceum, żeby być jak najbliżej Ciebie! - rozpłakał się ze szczęścia, widząc swój obiekt westchnień, nawet nie zwrócił uwagę na czerwony ślad po "pokeballu".
- Ale mi chodziło o damską toaletę... - białowłosa uniosła brew.
- Aaa... to nie męska? - zerknął zaskoczony na Stray.
- Nie, to damska, a teraz poproszę, żebyś wyszedł, bo chcę się przebrać! - wypchnęła Kena za drzwi i weszła do pierwszej kabiny. Na szybko zmieniła strój i od razu wyglądała lepiej. Teraz Nataniel nie będzie mógł się czepiać.
Radośnie powróciła do Edi i stanęła obok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz